Pytanie o cenę pada w pierwszej minucie każdej rozmowy. Odpowiedź „to zależy” jest prawdziwa, ale bezużyteczna — więc rozłóżmy ją na czynniki, które faktycznie decydują o kwocie na fakturze.
Trzy przedziały cenowe i co realnie za nimi stoi
Rynek dzieli się na trzy wyraźne półki. Różnica nie polega na tym, że droższa strona jest „ładniejsza” — polega na tym, ile decyzji ktoś podejmuje za Ciebie i ile z nich jest opartych na wiedzy o gabinetach.
1 500 – 3 000 zł: gotowy szablon
Kupiony motyw, podmienione zdjęcia, Twoje teksty wklejone w miejsca po tekstach przykładowych. Strona powstaje w kilka dni i działa. Problem pojawia się później: wygląda jak trzysta innych stron, zdjęcia stockowe widać na kilometr, a każda zmiana wymaga grzebania w szablonie, którego nikt nie zna.
Ma sens, gdy dopiero startujesz i potrzebujesz czegokolwiek pod adresem swojej domeny.
4 000 – 9 000 zł: projekt pod konkretny gabinet
Ktoś rozmawia z Tobą o pacjentach, których chcesz przyjmować, pisze teksty pod te osoby i projektuje układ prowadzący do umówienia wizyty. Zdjęcia są Twoje albo przygotowane pod Ciebie. Tu zaczyna się realny zwrot — jeden dodatkowy pacjent implantologiczny miesięcznie zwraca całą inwestycję.
Powyżej 10 000 zł: strona jako część większej całości
Branding od zera, sesja zdjęciowa, integracja z systemem rezerwacji, wielojęzyczność, rozbudowane treści pod pozycjonowanie. Zwykle dla gabinetów z kilkoma lokalizacjami albo takich, które celują w pacjenta zagranicznego.
Co powinno być w wycenie, a często nie jest
- Teksty. Najczęstszy ukryty koszt. Jeśli wycena ich nie obejmuje, napiszesz je sam — czyli projekt stanie na trzy miesiące.
- Zdjęcia. Stock kosztuje mało i tyle samo jest wart. Sesja w gabinecie to 1 500–3 500 zł i zwraca się szybciej niż cokolwiek innego na tej liście.
- Wdrożenie zgodności. Polityka prywatności, obsługa zgód, dostępność cyfrowa.
- Przekazanie dostępów. Domena, hosting i konto administratora mają być Twoje. Zawsze.
Najdroższa strona to ta, którą trzeba zrobić dwa razy. Druga wycena zawsze zawiera koszt pierwszej.
Abonament — koszt czy oszczędność
Strona nie jest meblem. WordPress i wtyczki dostają aktualizacje bezpieczeństwa co kilka tygodni, certyfikaty wygasają, kopie zapasowe trzeba robić i — przede wszystkim — sprawdzać. Opieka w granicach 300–500 zł miesięcznie kosztuje mniej niż jedna awaria w sezonie.
Uważaj tylko na jedno: abonament nie może być kajdanami. Domena, hosting i dostępy zostają Twoje, a umowa ma mieć krótki okres wypowiedzenia.
Jak czytać wycenę, żeby porównać jabłka z jabłkami
- Poproś o rozbicie na etapy z osobnymi kwotami — nie o jedną liczbę.
- Zapytaj wprost, kto pisze teksty i skąd biorą się zdjęcia.
- Sprawdź, co dzieje się po publikacji: kto aktualizuje, kto robi kopie, ile to kosztuje.
- Ustal, na czyje konto trafia domena.
- Zapytaj o termin — i o to, co się dzieje, gdy termin nie zostanie dotrzymany.
Jeśli wykonawca odpowiada na te pięć pytań konkretnie, cena przestaje być zgadywanką.